Pierwszy marca 2013.
Nie odbierasz ode mnie telefonów, nie odpisujesz na smsy. Pewnie masz treningi, pewnie chcesz odpocząć, pewnie masz mnie dosyć.
Drugi marca 2013.
Cierpię na bezsenność. Zadzwoniłam do ciebie w nocy, odebrał Prevc. Zaczął ściemniać, że spisz później, że poszedłeś do Tepesa i coś oglądacie, a na koniec wysypał się, że poszliście na imprezę i cię zgubili. Pięknie Hvala, pięknie.
Trzeci marca 2013.
Nieustannie nękałam cię kolejnymi telefonami. Czasami wydaje mi się, że tylko przez to, że chciałam zrobić ci na złość. Humor powracał, chęci do życia również.
Czwarty marca 2013.
Odebrałeś. Zacząłeś krzyczeć, że mam do ciebie nie wydzwaniać bo masz swoje życie, a moje problemy cię przerastają i masz tego dosyć. Na koniec dodałeś, że boli cię głowa, a ja wybuchłam śmiechem. Czystym, starym, donośnym śmiechem. Wytrąciłam cię z tego w czym trwałeś i wysyczałeś tylko czy wszystko z tobą ok? Odpowiedziałam, że przecież moje problemy cię przerastają, a tak naprawdę zaczęłam się w końcu normalnie zachowywać.
Piąty marca 2013.
Peter przyjechał do mnie. Usiedliśmy w kuchni, a mama zrobiła nam herbatę. Zaczęliśmy rozmawiać.
- On nie chciał tak powiedzieć. - chłopak przeczesał włosy dłonią i spojrzał na mnie ze współczuciem w oczach.
- Wiesz, w sumie to on może mówić co mu się podoba. Świat jest wolny i każdy ma prawo do swojego zdania, a to, że mi to powiedział chyba jest lepsze od tego gdyby miałby się męczyć przy moim boku. - te leki chyba wyprały mi mózg.
- Jaka stał się inny. Nie chce z nami rozmawiać, zaczyna łazić na imprezy i z nich nie wracać. Wydaje mi się, że on, on chyba tęskni. - Prevc serio zbiłeś mnie z tropu. - I się o ciebie martwi.
Szósty marca 2013.
Martwi się, martwi, martwi. Słowa Petera nadal siedziały w mojej głowie.
Siódmy marca 2013.
Poszliśmy na jakiś rodzinny spacer. Było nawet miło.
Ósmy marca 2013.
Chciałeś pogadać na skype, włączyłam komputer i czekałam, czekałam, czekałam, a ciebie nie było.
Dziewiąty marca 2013.
Ciągłe czekanie, ciągła nadzieja, ciągłe zmiany nastrojów, wykańczam się.
Dziesiąty marca 2013.
Is there a remedy for waiting
For loves victorious return
Is there a remedy for hating
Every second that I'm without you
Wydaje mi się, że takie coś istnieje, dajcie mi tylko strugaczkę, rozwalę ją i się wyzwolę.
Jedenasty marca 2013.
Mój środek nadchodzi jeszcze tylko chwilka, parę kresek i będzie dobrze. Parę kresek, które kreślę jak maniak, który głodny jest tego co było. Jak narkoman, jak ktoś kto jest uzależniony i po dłuższym czasie sięga po coś. Śmieję się jak wariat, a z moich oczu spływają łzy. Nagle ty jak jakiś pieprzony bohater otwierasz drzwi do łazienki i spoglądasz na mnie całą zapłakaną i zakrwawioną, opieram się o wannę i mamroczę coś niezrozumiałego pod nosem. Wtulam się w ciebie na siłę, a ty drzesz się choć i tak wiesz, że nikogo nie zastaniesz. Owijasz moje nadgarstki najmocniej jak się da i potrząsasz mną, bo widzisz jak tracę kontakt z rzeczywistością.
Dwunasty marca 2013.
...
Trzynasty marca 2013.
...
Czternasty marca 2013.
...
Piętnasty marca 2013.
...
Szesnasty marca 2013.
...
Siedemnasty marca 2013.
...
Osiemnasty marca 2013.
...
Dziewiętnasty marca marca 2013.
...
Dwudziesty marca 2013.
Zabrali mi pamiętnik, chyba go przeczytali, jest nieciekawie.
Dwudziesty pierwszy marca 2013.
Siedzę w domu, przychodzisz do mnie, chyba jesteś na mnie zły.
Dwudziesty drugi marca 2013.
Mam dosyć, depresja kolejny raz mnie dopadła.
Dwudziesty trzeci, czwarty i piąty marca 2013.
Nie mam na nic siły, chcę spać.
Dwudziesty szósty marca 2013.
Słyszę jak mama płacze po nocach, dałam jej popalić ostatnio, daliśmy jej popalić.
Dwudziesty siódmy marca 2013.
Ludzie ze szkoły zaczęli się mną interesować, przychodzą do mnie i rozmawiają. Wiedzą co się dzieje.
Dwudziesty ósmy marca 2013.
Byłyśmy w szpitalu, napady astmy się nasilają.
Dwudziesty dziewiąty marca 2013.
Zakosiłam jakieś prochy przeciwbólowe, już się nie mogę doczekać co po nich będzie.
Trzydziesty marca 2013.
Przyszedłeś do mnie, dobrze, że schowałam moje skarby.
Trzydziesty pierwszy marca 2013.
Przeszukałeś mi pokój, nie znalazłeś ich, leżą przede mną i czekają.
-----------------
Nawet nie wiecie jak cholernie kocham Larę.
Osobisty fragment był, więc można iść.
Komentujcie bo chyba jest ok :)
Wiesz co? Też uwielbiam Larę, nie mam pojęcia dlaczego... Powtarzam się, wiem, ale to opowiadanie jest świetnie, czekam z niecierpliwością na kolejne części!
OdpowiedzUsuńLubię Larę i Anielę też. Chociaż nie wiem, co mi tu Aniela, ale okej. Jaka, bad boj z dobrym serduszkiem ♥
OdpowiedzUsuńPrzyjeżdża do niej, potem się wydziera, że nie ma do niego dzwonić, a potem Peter mówi, że on tęskni za Larą. Gdzie tu logika, Jaka ?! Mógłby pomyśleć, że ta dziewczyna przez niego cierpi ! A ja tak bardzo ją lubię i nie chcę, żeby musiała to znosić ! [welliever]
OdpowiedzUsuńLubie Laure tak jak tym. Lubię tą historię bo nie jest prosta, bo ma problemy i bohaterka musi się z nimi uporać, bo jest ciągle Jaka który wyjeżdża i wraca, raz tęskni i nie tęskni. A ona cierpi, i mimo wszystko to właśnie przez niego, przez tego Jake które ciągle gdzieś głęboko kocha. I nie chce by tak cierpiała bo przez chwilę było dobrze, bo na prawdę ją polubiłam ;))
OdpowiedzUsuńczekam już na kolejny:)
pozdrawiam,
Metka;))
[wszystko-sie-zmieni.blogspot.com]
Kocham sposób, w jaki piszesz o emocjach Lary/peudeamour
OdpowiedzUsuńLara zaczyna się staczać, nie dobrze. A Jaka jej tak na to pozwala. I jak on mógł ją na początku tak odrzucić?! Na miejscu dziewczyny nie wybaczyłabym mu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Lara się powoli mocno stacza. A Jaka jej tak na to pozwala. I jak on mógł jej tak najpierw powiedzieć?! Dziewczynie z depresją i Bóg wie czym jeszcze nie mówi się takich rzeczy. Na jej miejscu nie wybaczyłabym mu. No, ale miłość nie wybiera, niestety.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! x
Ja zwykle świetnie. Postrzeganie świata przez Laure jest bardzo interesująca ale i smutne. Telefony do Jaki, te jego imprezy to wszystko jest ciosem dla tej dziewczyny. Szkoda mi jej, naprawdę się wczuwam w jej historię i bardzo chce żeby była z Jaką szczęśliwa.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowy rozdział jeśli chcesz ;)
piszesz w bardzo oryginalny sposób :) podoba mi się!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://littlestupidlovestory.blogspot.com/?m=1
Podoba mi się twój styl pisania. Szkoda mi Lary. Ma depresję, źle jej, straciła brata. Jaka, ogarnij się.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie.
be-my-lover.blogspot.com
zatrzymaj--mnie.blogspot.com